<title_newspaper="Przyjaciółka">
<title_article="Rodzice, przeczytajcie uważnie">
<author_1="I. M.">
<language="pl">
<style="press">
<year="1951">
<month="7">
<date="1951-07-01">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Drogi Stefciu! Piszesz o sobie, że ukończyłeś niedawno 10 lat, mieszkasz w Łodzi z matką. Ojciec natomiast przebywa stale w Warszawie. Ma drugą żonę, rozwiódł się bowiem z Twoją matką. Często odwiedzasz ojca i jego obecną żonę, która Cię życzliwie przyjmuje. Ojca nie kochasz. Uważasz, że powinien mieszkać i żyć z Tobą i matką. Do matki masz żal. Twierdzisz, że Ciebie nie kocha, bo często narzeka i złorzeczy Tobie i ojcu. W szkole nie masz przyjaciół. Chłopcy jak twierdzisz są niekoleżeńscy i ciągle się biją. Kiedy coś się niemiłego zdarzy (w klasie np. wybito szybę) — wszyscy zrzucają winę na Ciebie. Drogi chłopcze! Pewna jestem, że list pisałeś pod wpływem jakiegoś bolesnego przeżycia. Może to była sprawa wybitej szyby? Prawdopodobnie została ona już wyjaśniona. Jeżeli brałeś w niej udział choć częściowo, chyba miałeś odwagę przyznać się do tego, a jeżeli nie, to zapewne chłopcy zeznali prawdę. Z listu Twego wnioskuję, że są możliwości, aby stosunki w klasie między Tobą i kolegami dobrze się ułożyły. Twierdzisz, że matka Ciebie nie kocha, ponieważ często przeklina Ciebie i ojca. Drogi Stefanku! Nie bronię matki, brzydkie złorzeczenia zasługują zawsze na naganę. Pomyśl jednak sam czy są one dowodem, że matka Cię kocha? Matka pracuje dla Ciebie, dba o Ciebie troskliwie, stara się, byś miał wszystko co ci jest potrzebne w szkole, w życiu codziennym. Nie, Stefciu! Niesłusznie oskarżasz matkę o brak miłości. Matka Ciebie kocha i nie masz prawa o niej inaczej sądzić. I ona bez wątpienia przeżywa ciężkie i smutne chwile, tak jak i Ty, kiedy pisałeś list z takim niesprawiedliwym osądem swej matki i kolegów.
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
